Zaledwie kilka tygodni po tym, jak Zarząd Powiatu otrzymał absolutorium, wybuchła finansowa bomba. Do starostwa po cichu trafia projekt uchwały: potrzeba aż 3 milionów złotych publicznych pieniędzy na ratowanie szpitalnej spółki. Prezes i były działacz polityczny Mariusz Trojanowski potrzebuje pilnego zastrzyku gotówki. Co ukrywano przed opinią publiczną?
Scenariusz powtarza się z zastanawiającą regularnością: w oficjalnych wystąpieniach publicznych i na uroczystych sesjach Rady Powiatu Aleksandrowskiego słyszymy komunikaty o sukcesach, wzorowym zarządzaniu i finansowej stabilności. Samorządowcy z dumą udzielają Zarządowi Powiatu absolutorium, udowadniając, że polityka finansowa jest bez zarzutu. Jednak gdy gasną reflektory, a z sesyjnej sali znika publiczność, na stół trafiają twarde dokumenty. I wtedy czar pryska.
Zaledwie miesiąc po sukcesie i udzieleniu absolutorium, do urzędu przemyka projekt uchwały Rady Powiatu Aleksandrowskiego, który stawia pod znakiem zapytania całą dotychczasową narrację sukcesu. Powiat Aleksandrowski ma pilnie wyłożyć aż 3 miliony złotych wkładu pieniężnego dla spółki Powiatowy Szpital w Aleksandrowie Kujawskim Sp. z o.o.
Mechanizm dokapitalizowania: co zawiera ostatnia uchwała?
Zgodnie z dokumentem zaopiniowanym formalno-prawnie 9 lipca 2026 r., podpisany przez Wicestarostę Małgorzatę Wdowczyk oraz Przewodniczącego Rady Arkadiusza Świątkowskiego:
- Kwota transakcji: Z budżetu powiatu ma wpłynąć do szpitalnej spółki dokładnie 3 000 000,00 zł.
- Nowe udziały: W zamian Powiat Aleksandrowski obejmie 6 000 nowych udziałów o wartości nominalnej 500,00 zł każdy.
- Cel operacji: Formalne podwyższenie kapitału zakładowego spółki (KRS: 0000199929).
Choć technicznie rzecz ujmując jest to dokapitalizowanie poprzez objęcie nowych udziałów (a nie wprost wpłata na kapitał rezerwowy), sens ekonomiczny pozostaje ten sam: podatnicy po raz kolejny muszą zrzucić się na łatanie finansowego budżetu szpitala.
Dyrektor, prezes i działacz. Kim jest Mariusz Trojanowski?
Aby zrozumieć głębię problemu, należy przyjrzeć się postaci, która od 2011 roku jednoosobowo steruje aleksandrowską lecznicą. Mecenas Mariusz Trojanowski to interesująca postać – prezes spółki szpitalnej, a zarazem długoletni działacz polityczny, do niedawna szef lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej w powiecie aleksandrowskim.
O Trojanowskim zrobiło się głośno w całej Polsce, gdy w ogólnokrajowych mediach zaczął publicznie krytykować własny rząd i Ministerstwo Zdrowia, oskarżając władze o „ustawianie” konkursów na środki z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Polityczny konflikt doprowadził do spektakularnego finału: w maju 2026 roku prezes Trojanowski został w trybie dyscyplinarnym wyrzucony z Koalicji Obywatelskiej. Sam zainteresowany komentował swoje wykluczenie w mediach z ironią, twierdząc, że „czuje się jak w filmie Barei”.
Jednak mieszkańcom powiatu aleksandrowskiego do śmiechu nie jest. O ile polityczne utarczki stanowią widowiskowe tło, o tyle w samym szpitalu narasta niepewność jutra.
Zawieszane oddziały, kary z NFZ i spory z personelem
Krytycy polityki menedżerskiej prezesa Trojanowskiego wskazują, że dramatyczna potrzeba wpompowania 3 milionów złotych nie jest dziełem przypadku ani nagłego kataklizmu. To efekt lat nawarstwiających się problemów zarządczych:
- Zamykanie i zawieszanie oddziałów: Kontrole Najwyższej Izby Kontroli (NIK) wykazały, że szpital zmagając się z problemami kadrowymi doprowadzał do czasowego zawieszania kluczowych poradni (w tym okulistycznej, neurologicznej, laryngologicznej, reumatologicznej) oraz – co najbardziej dotkliwe dla pacjentów – oddziałów ginekologiczno-położniczego i pediatrycznego.
- Kary finansowe od NFZ: Szpital wszedł w ostry spór z Narodowym Funduszem Zdrowia, który nałożył na aleksandrowską placówkę dotkliwe kary finansowe za nieprawidłowości. Dyrekcja bezskutecznie odwoływała się od decyzji, wnioskując o rozłożenie spłaty na raty.
- Procesy ze sztabem medycznym: Przed sądami toczą się postępowania z powództwa pielęgniarek i personelu o odszkodowania za nierówne traktowanie w zatrudnieniu. Łączne roszczenia i zobowiązania spędzają sen z powiek księgowym.
Pytania, na które władze powiatu muszą odpowiedzieć
Rodzi się fundamentalne pytanie: Co takiego wydarzyło się w aleksandrowskim szpitalu w ciągu zaledwie kilku tygodni od sesji absolutoryjnej, że prezes Trojanowski pilnie potrzebuje aż 3 000 000 zł?
- Dlaczego podczas sesji absolutoryjnej radni i opinia publiczna nie zostali poinformowani o nadchodzącej dziurze budżetowej w spółce?
- Czy radni udzielający absolutorium Zarządowi Powiatu mieli pełną wiedzę o realnej kondycji finansowej szpitala, czy też decyzję o dokapitalizowaniu świadomie odłożono na moment „po absolutorium”, by nie psuć politycznego obrazu sukcesu?
- Czy kwota 3 milionów złotych z pieniędzy podatnika nie pójdzie jedynie na pokrycie strat, kar z NFZ i odszkodowań pracowniczych, zamiast na realną poprawę jakości leczenia?
Przekazanie 3 milionów złotych z budżetu powiatu nie poprawi systemowo zarządzania lecznicą. Mieszkańcy powiatu aleksandrowskiego mają prawo wiedzieć, czy prezes Trojanowski posiada jakikolwiek spójny plan naprawczy, czy też Powiat Aleksandrowski stał się po prostu bezdenną skarbonką dla zarządzanej przez niego spółki

