Wstrząsające wyznania, ostra krytyka Donalda Tuska oraz bezlitosna ocena stanu polskiej ochrony zdrowia – tak w skrócie można podsumować wystąpienie Mariusza Trojanowskiego, wyrzuconego z Koalicji Obywatelskiej wieloletniego, lokalnego działacza, wciąż jeszcze prezesa szpitala powiatowego w Aleksandrowie Kujawskim.
Mariusz Trojanowski znalazł się w centrum uwagi opinii publicznej po wybuchu głośnej afery w podległej mu placówce. Chodzi o sytuację z połowy marca, kiedy to syn senatora Platformy Obywatelskiej, Tomasza Lentza, miał przejść zabieg medyczny poza kolejnością, z pominięciem oficjalnych procedur i izby przyjęć. Na szpital nałożono w związku z tym karę w wysokości ponad 130 tysięcy złotych. Jak donosiły media, w reakcji na skandal Trojanowski miał zostać wyrzucony z partii, choć – jak sam przyznaje – o swojej dymisji dowiedział się jedynie z przekazów telewizyjnych i nie otrzymał żadnych oficjalnych dokumentów
Maybach na podjeździe dla karetek
W rozmowie z Miłoszem Kłeczkiem Trojanowski odniósł się do kulis tamtych wydarzeń, wskazując, że prawdziwą twarzą afery nie jest on sam, lecz senator Lentz. Przytoczył relacje personelu i pacjentów, którzy byli zszokowani arogancją parlamentarzysty. Senator miał podjechać pod szpital luksusowym Mercedesem-Maybachem, wartym około półtora miliona złotych, i zaparkować go bezpośrednio na wjeździe dla karetek, co według relacji ratowników medycznych utrudniało pracę stacji pogotowia.
– Ludzie odebrali to jako butę. (…) Było to bardzo stygmatyzujące, pokazujące pewną pychę – ocenił Trojanowski, nie kryjąc oburzenia faktem, że podczas gdy to polityk naruszył procedury, konsekwencje finansowe w postaci gigantycznej kary musi ponieść kierowany przez niego szpital powiatowy.
Jak nam wiadomo senator Tomasz Lentz nie posiada takiego samochodu i takim samochodem nie przyjechał. Stąd opowieści Mariusza Trojanowskiego zdają się być wielce wątpliwe.
„Oszukaliśmy wyborców” – gorzkie rozliczenie ze „100 konkretami”
Najmocniejsze słowa padły jednak w kontekście systemowych problemów w polskiej służbie zdrowia oraz niespełnionych obietnic wyborczych koalicji rządzącej. Trojanowski, zrzeszony w Ogólnopolskim Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, wprost przyznał, że Platforma Obywatelska okłamała społeczeństwo w kampanii wyborczej.
– Oszukaliśmy. Oszukaliśmy dlatego, ponieważ wyborczo powiedzieliśmy, że nie będzie świadczeń limitowanych, i to jest najgorsze, co się mogło stać. A my mało, że nie znosimy limitów, to jeszcze zabieramy to, co było nielimitowane” – wyznał z goryczą polityk, przypominając, że zniesienie limitów (wprowadzonych wcześniej w wybranych obszarach przez PiS) było jednym z flagowych punktów programu „100 konkretów” zapowiadanych przez wielu między innymi przez Bartosza Arłukowicza.
Zdaniem prezesa szpitala obecna sytuacja finansowa placówek medycznych jest katastrofalna, a brak funduszy na szybką diagnostykę obrazową, taką jak tomografia czy rezonans, realnie zagraża życiu Polaków. – To, co się teraz dzieje, niestety będzie zabijało ludzi. Brak pieniędzy na szybką i dobrą diagnostykę to jest nic innego jak zbliżanie się ku granicom śmierci – alarmował.
Krytyka KO i premiera Tuska
Działacz PO nie szczędził krytyki samemu premierowi. Zarzucił Donaldowi Tuskowi, że ten wykazuje rażące lekceważenie wobec problemów pacjentów i rzadko konsultuje się z praktykami, którzy znają realia prowincji i małych miast. Co szokujące, Trojanowski wyjawił, że gdy podczas wcześniejszego spotkania z premierem i minister zdrowia odważył się głośno skrytykować sytuację w systemie, został za karę zawieszony w prawach członka partii.
– Pan premier za mało się interesuje ochroną zdrowia, nie poświęca na to należytego czasu ani uwagi. (…) Panie premierze, czas się obudzić na zdrowie. To już nie jest czas, żeby spać – apelował przed kamerami. Ostro ocenił również kierunek, w którym zmierza obecny rząd, wskazując, że nakładanie limitów i ograniczanie finansowania doprowadzi wprost do niekontrolowanej prywatyzacji i sytuacji, w której obywatele będą musieli płacić z własnej kieszeni za świadczenia, które powinien gwarantować NFZ.
Ewolucja w stronę lewicy i partyjny „pogrzeb żywcem”.
Mający 20-letni staż w Platformie Obywatelskiej Trojanowski zauważył, że ugrupowanie to przeszło drastyczną metamorfozę. Wstępując do partii, widział w niej formację liberalno-chadecką, tymczasem dziś stała się ona typową partią socjaldemokratyczną, skręcającą mocno w lewą stronę. Zapytany o innych członków rządu, negatywnie ocenił m.in. minister klimatu Paulinę Hennig-Kloskę, stwierdzając, że niektóre jej działania i wypowiedzi są po prostu „żenujące”.
Podsumowując swoją obecną sytuację polityczną, Trojanowski porównał działania władz PO do starożytnych, barbarzyńskich rytuałów pogrzebowych. – Czuję wielką gorycz. (…) Zostałem wykluczony z partii właściwie nie wiem za co. Czuję się tak, jakbym był pogrzebany żywcem razem z panem Lentzem. Lentz odchodzi, a ja dostałem rykoszetem, na doczepkę – skwitował.
Wywiadu w całości można wysłuchać na oficjalnym kanale Telewizji Republika:
http://www.youtube.com/watch?v=29hjr2DnOH4.
Wyciek dokumentów
Dodać w tym miejscu należy, że do mediów przedostały się szokujące fragmenty oficjalnych dokumentów partyjnych, które rzucają zupełnie nowe światło na kulisy politycznego rozwodu Mariusza Trojanowskiego z Koalicją Obywatelską.
Z materiałów wynika, że prezes szpitala nie tylko bezpardonowo atakował liderów ugrupowania, ale w tajemnicy planował rozbicie formacji Donalda Tuska i powołanie na jej gruzach nowej siły politycznej. Władze partii mówią wprost o próbie zamachu stanu. Podstawą do sformułowania ciężkich oskarżeń przeciwko Trojanowskiemu stała się potajemnie zarejestrowana rozmowa, którą działacz przeprowadził z Tomaszem Trusiło, który w rozmowie z nami powiedział:
– Obecnie bardzo daleko mi już do głównego nurtu Koalicji Obywatelskiej, nawet wystąpiłem z tego ugrupowania, to jednak wstrząsnęły mną „mocne słowa” – łagodnie mówiąc – jakich używał Mariusz Trojanowski wobec Pana Premiera Donalda Tuska, byłej Pani Premier Ewy Kopacz, czy wreszcie Ministra Radosława Sikorskiego. Choć zgadzałem się z nim wtedy w wielu kwestiach, o których mówił, to byłem pod wrażeniem tak silnego ładunku emocjonalnego o charakterze negatywnym, jaki wyrażał w stosunku do – bądź co bądź – osób reprezentujących naczelne organy Państwa i obecnego rządu. Było to dla mnie o tyle zaskoczeniem, że przecież pan Mariusz Trojanowski należał do „jądra” partii PO, zasiadając w jej najwyższych władzach regionalnych. Kto, jak kto, ale on dobrze wiedział, co mówi i miał informacje „z pierwszej ręki”, bo był wtajemniczony jako członek wyższych władz partyjnych w sprawy znane jedynie węższemu gronu (określanemu według słów samego Trojanowskiego) tzw. „psów pilnujących” i „juhasów” (tzn. średniemu i wyższemu szczeblowi działaczy partyjnych), w odróżnieniu od „owiec” – tzn. szeregowych członków i działaczy, którzy – zdaniem Trojanowskiego – byli zawsze traktowani w PO w sposób zupełnie przedmiotowy.
Nagranie to, poparte bezpośrednią relacją świadka, dostarczyło władzom Koalicji Obywatelskiej druzgocących dowodów na nielojalność ich wieloletniego członka. Totalna krytyka rządu i żądanie dymisji premiera Zgromadzony materiał dowodowy maluje obraz polityka skrajnie skonfliktowanego z własnym obozem politycznym.
Mariusz Trojanowski w prywatnych wypowiedziach nie zostawił suchej nitki na kluczowych postaciach w państwie. Według dokumentów wniosek o ukaranie polityka zawierawiele różnych dowodów, które stanowią podstawę do postawienia Trojanowskiemu. następujących zarzutów:
- Atak na szefa rządu: Trojanowski bez ogródek domagał się ustąpienia Donalda Tuska z funkcji Premiera RP. Zarzucał mu całkowity brak kompetencji oraz działanie wbrew interesom narodowym, sugerując realizowanie obcych wytycznych.
- Uderzenie w resort zdrowia: Działacz miał postponować zarówno byłą, jak i obecną szefową ministerstwa zdrowia, wytykając im rażącą nieudolność, a podobne zarzuty kierował pod adresem decydentów z Narodowego Funduszu Zdrowia.
- Podważanie pozycji dyplomacji i lokalnych struktur: W nagraniach słychać również pogardliwe opinie pod adresem Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego oraz regionalnych prominentów KO, w tym Domiceli Kopaczewskiej i Marka Wojtkowskiego z Zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Władze partii podkreślają, że zachowanie Trojanowskiego cechował permanentny brak szacunku dla formacji, jej struktur, a przede wszystkim dla przywódców reprezentujących ugrupowanie na najwyższych szczeblach władzy państwowej. Plan chadeckiego rozłamu: Partia już „w głowie”. Najbardziej elektryzujące są jednak zawarte w uzasadnieniu informacje dotyczące zakulisowych planów Trojanowskiego, które partyjni rzecznicy dyscypliny wprost przyrównują do próby zorganizowania swoistego „zamachu stanu” na Koalicję Obywatelską.
Z relacji Tomasza Trusiło wyłania się precyzyjna strategia sabotażu. Trojanowski miał otwarcie deklarować intencję doprowadzenia do rozbicia i w konsekwencji upadku KO. Jego kluczowym zamierzeniem było sformowanie nowego ugrupowania o profilu chrześcijańsko-demokratycznym (chadeckim). Co więcej, prezes prowincjonalnego szpitala miał już planować szeroko zakrojoną akcję „werbunkową”, mającą na celu przeciągnięcie do nowej partii jak największej liczby dotychczasowych działaczy Koalicji Obywatelskiej. Jak sam zapewniał w nagranej rozmowie, projekt jest na tyle zaawansowany, że w pamięci nosi już nawet konkretną nazwę dla swojego nowego politycznego dziecka.
– Jako uczestnik tej rozmowy, nie mogę mieć żadnych wątpliwości, co do intencji i zamiarów pana Mariusza Trojanowskiego. Wyraził się on jasno i dobitnie, że chce utworzyć nową partię chadecką z udziałem marszałka Piotra Całbeckiego i innymi osobami z Koalicji Obywatelskiej, z którymi już na ten temat rozmawiał” – mówi nam Tomasz Trusiło. – Zresztą pan Mariusz Trojanowski mówił o tym kilkukrotnie, także podczas spotkań w szerszym gronie, niż my obaj.
Wskazane opinie i zachowania wyrażane w powołanej rozmowie (…) w sposób niebudzący żadnych wątpliwości dowodzą jego rzeczywistego stosunku do Koalicji Obywatelskiej” – czytamy w oficjalnym podsumowaniu dokumentu. Władze partii nie mają wątpliwości, że działania Trojanowskiego miały charakter intencjonalnej dywersji ukierunkowanej na destabilizację partii rządzącej.
Sprawa Mariusza Trojanowskiego zatacza coraz szersze kręgi, a pikanterii sprawie dodaje fakt iż o słynnym już zabiegu przeprowadzonym w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim prezes szpitala wiedział już kilka godzin po fakcie natomiast zdając sobie, jak sam twierdzi, z nieprawidłowości związanych z zabiegiem, zataił jego przebieg przez kilka następnych dni… Dlaczego?
O kulisach sprawy dowiedzą się państwo w kolejnym artykule

