Nowy album studyjny Tony’ego Iommiego, „From The Dark”, ukazał się ponad dwie dekady po jego poprzednim solowym wydawnictwie. Jest znakomicie wykonany i nagrany, a jego obecność we współczesnym świecie metalu jest oczywista.
Jego unikalny styl gry oraz nowatorskie podejście kompozytorskie na stałe uformowały fundamenty pod rozwój ciężkiego brzmienia i jego licznych gatunków pokrewnych.
Artystyczna ewolucja i niegasnąca pasja
Niezwykła energia twórcza legendarnego gitarzysty stale poszukuje świeżych form ekspresji. Doskonale odzwierciedla to jego głośna współpraca z Birmingham Royal Ballet przy spektaklu Black Sabbath – The Ballet. Udział w tym unikalnym wydarzeniu – zwłaszcza zaskakujący, finałowy występ na scenie w roli utworu „Paranoid” – spotkał się z ogłuszającym aplauzem publiczności i zachwytem tancerzy.
Wyjątkowy skład i produkcja płyty
Na swoim najnowszym albumie studyjnym Iommi połączył siły z wyselekcjonowanym gronem utalentowanych i zaufanych instrumentalistów. W studiu towarzyszą mu:
- Jorn Lande – charyzmatyczny wokalista i autor tekstów,
- Becky Baldwin – bas,
- Karl Brazil – perkusja.
Za brzmienie i produkcję krążka odpowiada sam lider wespół ze swoim stałym partnerem kreatywnym Mike’em Exeterem, który dodatkowo wzbogacił nagrania grą na instrumentach klawiszowych.
Przegląd utworów: Czego spodziewać się po „From The Dark”?
1. „Over The Violent Sun” – potężny manifest
Otwierający kompozycję utwór to prawdziwa wizytówka nowego materiału. Przetaczające się, mocno przesterowane riffy napędzają kompozycję, wspierane przez niezwykle solidną i dynamiczną sekcję rytmiczną. Monumentalny głos Jorna Lande’a buduje epicki rozmach, a popisowe solo Iommi’ego urzeka melodyjnością i kunsztem. Subtelne klawisze Exetera domykają tę bogatą strukturę dźwiękową.
2. „Black Times” – ukłon w stronę korzeni
Ta kompozycja natychmiast przywołuje skojarzenia z mrocznymi, burzliwymi początkami formacji Black Sabbath. Utwór skutecznie prowokuje do mocniejszego odkręcenia głośnika, po czym zaskakuje nagłym zwrotem akcji – przechodzi w nastrojową sekcję balladową z piękną partią gitarową. Taka nieprzewidywalność od zawsze definiowała artystyczną duszę lidera.
3. „World Alone” – wibrujące napięcie
Numer ten wita słuchacza hipnotyzującym riffem, który emanuje pulsującym napięciem. Przestrzenne, dźwięczne frazy gitarowe płynnie snują się przez cały utwór, idealnie współgrając z pasjonującym wokalem Lande’a. Całość tworzy dystopijny klimat, który znajduje świetne odzwierciedlenie zarówno w warstwie lirycznej, jak i w towarzyszącym teledysku.
4. „Beyond The Dead” – ciężar i elegancja
Zwieńczenie albumu brawurowo przemyca elementy stylu torch song, nie tracąc przy tym ani grama z potężnego, miażdżącego ciężaru, który dominuje na całym wydawnictwie.
5. „Stormwatcher” – nowoczesne oblicze doom metalu
Kompozycja ta hipnotyzuje powolnym, stopniowo narastającym tempem, prezentując świeże i niezwykle przekonujące spojrzenie na gatunek doom metalu. Utwór zalewa słuchacza potężną falą brzmieniową – pulsująca sekcja rytmiczna (bas i perkusja) dosłownie wstrząsa głośnikami. Na tym tle wyłania się solo gitarowe Iommi’ego, oparte na porywających frazach melodycznych, które z łatwością unoszą się ponad ciężką ścianą dźwięku. Całość dopełnia złowrogi, chóralny wokal Jorna Lande’a, nadający kompozycji wręcz heroiczny charakter.
6. „Death Wake” – poruszająca potęga i głębia
To bez wątpienia jeden z najbardziej wyróżniających się punktów na płycie. Choć formalnie nawiązuje do stylistyki monumentalnej ballady, zaskakuje misterną strukturą oraz subtelnym, muzycznym zacięciem. Cały zespół z niezwykłą precyzją podąża za dynamicznymi zmianami nastroju. Jorn Lande serwuje tu prawdopodobnie swoje najlepsze partie wokalne na całym krążku, a gitara Iommi’ego misternie oplata jego śpiew ze wszystkich stron.
7. „Return Of The Arbalist” – mroczna epika i metalowy atak
Utwór przenosi nas bezpośrednio do świata dawnych podań i legend, biorąc na warsztat motyw średniowiecznej machiny oblężniczej. Tony Iommi wraz z zespołem serwują tu niesamowity styl, łącząc unikalny, kołyszący groove z pełnoskalowym, metalowym natarciem.
8. „Legacy” – siedmiominutowa korona albumu
Zwieńczeniem i niewątpliwym apogeum płyty jest trwający ponad siedem minut utwór „Legacy”. Potężny riff gitarowy uruchamia niepowstrzymaną lawinę dźwiękową, a pozostali artyści wznoszą się na wyżyny swoich umiejętności:
- Pomysłowa linia basu Becky Baldwin tworzy genialny kontrapunkt dla gitary lidera.
- Karl Brazil napędza utwór czystym, wyrazistym i synkopowanym rytmem.
- Wokal Jorna Lande’a zachwyca idealnym wyważeniem i sceniczną dramaturgią.
- Klawiszowe tła Mike’a Exetera subtelnie budują głęboki klimat.
W tym utworze Iommi prezentuje aż dwie solówki – jedną elektryczną oraz drugą, o brzmieniu akustycznym – udowadniając niesamowitą lekkość, płynność oraz swobodę swojej gry.
Czy warto posłuchać „From The Dark”?
W tym miejscu warto na chwilę przystanąć i docenić kunszt realizacyjny wydawnictwa. Produkcja fenomenalnie oddaje zarówno bezkompromisową siłę wykonawczą, jak i wielowarstwową, bogatą scenę dźwiękową.
„From The Dark” to bez wątpienia dzieło znakomicie zagrane, perfekcyjnie zrealizowane i śmiało patrzące w przyszłość współczesnej muzyki metalowej. Płyta, wokół której narosły ogromne oczekiwania, z nawiązką spełnia pokładane w niej nadzieje.
Co więcej, wszystko wskazuje na to, że to nie koniec niespodzianek. W jednym z ostatnich wywiadów w programie Later… with Jools Holland, Tony Iommi zasugerował możliwość zagrania serii koncertów w tym składzie. Dla fanów ciężkiego brzmienia na całym świecie to niezwykle ekscytująca perspektywa.

