Włochy zmagają się z kolejną falą poważnych utrudnień komunikacyjnych. Gwałtowna aktywność słynnego sycylijskiego wulkanu skutecznie pokrzyżowała plany podróżnym oraz mieszkańcom wyspy.
W samym środku wakacyjnego szczytu zablokowano kluczowy węzeł lotniczy, a opadający pył spowodował zamieszkanie również poza granicami Italii.
Władze portu lotniczego w Katanii podjęły decyzję o kolejnym prolongowaniu restrykcji w ruchu powietrznym. Zgodnie z oficjalnymi komunikatami spółki SAC, zarządzającej sycylijskim lotniskiem, do godziny 11:00 w środę (12 sierpnia) całkowicie wstrzymano wszelkie operacje lotnicze – zarówno przyloty, jak i odloty. Początkowo zakładano, że ograniczenia potrwają jedynie do wtorkowego wieczora, jednak nieustający wyrzut materiału piroklastycznego zmusił służby do wdrożenia twardszych kroków bezpieczeństwa.
Chaos w portach i dramatyczne relacje turystów
Ciemna chmura wulkaniczna, przemieszczająca się w kierunku południowym, dała się we znaki nie tylko na Sycylii. Zakłócenia w harmonogramach oraz skasowane połączenia odnotowano także na sąsiedniej Malcie.
Z powodu kryzysowej sytuacji na włoskiej wyspie uwięzionych zostało między innymi ponad dwóchset rodaków. Zdesperowani podróżni opisują ogromne zamieszkanie panujące na terminalu w Katanii, gdzie z godziny na godzinę rośnie dezorientacja i frustracja pasażerów oczekujących na jakiekolwiek informacje.
Niepewne rokowania
Włoskie media podkreślają, że przewidzenie momentu pełnej reaktywacji portu jest w tej chwili niemal niemożliwe. Służby apelują do wszystkich osób mających zaplanowane rejsy o stałe monitorowanie statusu swoich połączeń u przewoźników. Na ten moment nie wiadomo, kiedy sytuacja na sycylijskim niebie powróci do normy.

